Słowa Bachledy wywołały piorunujący efekt wśród sędziów i kibiców. Tego jeszcze nie było, by zawodnik walczący o zwycięstwo w Pucharze Świata sam przyznał się do przekroczenia regulaminu.
Zaskoczonym sędziom nie pozostało nic innego, jak ogłosić dyskwalifikację. Wynik poszedł w świat! To prawda, ale z dalekiego Aspen agencje doniosły także o niezwykłym geście Polaka, o jego wspaniałej, sportowej postawie. A potem, po kilku miesiącach, te same agencje przyniosły wiadomość, że reprezentant Polski Andrzej Bachleda otrzymał tytuł „Spor-towea-dżentelmena roku olimpijskiego 1938". UNESCO przyznało mu nagrodę „Fair play". Otrzymał ją jako pierwszy polski sportowiec, jako jeden z pierwszych na świecie...
„Każdy zawodnik chce wygrać - komentuje tamtą decyzję Andrzej Bachleda - ale nie za wszelką cenę. Oprócz maksymalnego wysiłku fizycznego i psychicznego potrzebne jest Jeszcze coś więcej..." Za to „coś więcej" - dodajmy - zyskuje się miano dżentelmena nie tylko w sporcie.
Dziś, gdy w ładnym zakopiańskim domku, w towarzystwie rodziców i brata, wspominamy tamto wydarzenie dziennikarza aż korci, by zadać jeszcze jedno pytanie: „A gdyby stawką był medal, złoty medal olimpijski, gdyby pan wiedział, że nie będzie już w stanie powtórzyć tego sukcesu?" Rusztowania | sejm | Okna kraków
|