Przed mistrzostwami Europy
Przed mistrzostwami Europy w Katowicach wszyscy byli dobrej myśli. Kazimierz szczególnie liczył na sukces, zdobycie złotego medalu. Dzień przed zawodami Józek namówił go jednak do gry w piłkę nożną ciężką piłką koszykową. Miał nadwagę i musiał ją zrzucić, ale samemu nie chciało mu się tego robić. Tymczasem Kazik tak nieszczęśliwie kopnął piłkę, że skręcił kolano i potem przez cały turniej odczuwał ból. Nie mógł wykonywać swoich ulubionych chwytów: wejść, rzutów suplesowych. Ale ambicja nie pozwoliła wycofać się z turnieju. Wystartował zresztą dobrze. Przełomowy był pojedynek w IV rundzie z Rumunem Lupu, decydujący o zdobyciu medalu. Wygrał wysoko na punkty i znalazł się w finale, gdzie w pierwszej walce uległ Finowi Laakso, wicemistrzowi świata. Ten pojedynek zadecydował o tytule mistrza Europy. W następnej rundzie spotkał się z Bułgarem Marko-wem, mistrzem świata. Zremisował i gdyby nie problematyczna porażka z Laakso, zostałby mistrzem Europy. „Planowałem złoty medal - wspominał po monachijskich Igrzyskach Kazik - nie udało się, ale nauka nie poszła w las. Każdy start uczył mnie czegoś nowego. Niepowodzenie bolało tym bardziej, że walczyliśmy przed wspaniałą, własną publicznością. Byłem zaskoczony, że w Polsce na zapasy przyszło tylu kibiców, że gorąco nas dopingowali, pragnąc abyśmy zdobyli jak najszlachetniejsze medale.
Baterie kuchenne | maski karnawałowe | Scooby Doo