Nigdy nie doszedł do wielkich osiągnięć
Nigdy nie doszedł do równie wielkich osiągnięć w biegach płaskich. „Nigdy nie potrafiłem rozgrywać biegu na tempo - tłumaczył. - Mogłem wytrzymać każde tempo, ale narzucić je samemu i osiągnąć dobry wynik zdarzało mi się bardzo rzadko. Za to byłem nie do pokonania na finiszu, chociaż w pierwszych latach przychodziło mi to z wielkim trudem." Prawdę mówiąc, to brakowało mu po prostu okazji do ustanawiania rekordów. Ustawiczne kłopoty ze zdrowiem ograniczały do minimum jego pensum startowe, biegał mniej niż jego koledzy i rywale. A jeżeli już stawał do rywalizacji, to przeważnie z doraźnym celem: zdobycia punktów dla reprezentacji lub klubu. W szczytowym roku swej, wiecznie przerywanej, kariery, roku triumfów sztokholmskich, bardzo pragnął pokusić się o rekord na swym ulubionym dystansie - 5000 m. Był do te* go znakomicie przygotowany. Ale wyżej postawił interes swej drużyny, który kazał mu podciągać kolegę klubowego Mariaina Jochmana, by zapewnić „Zawiszy" pątrzebne do mistrzostw punkty.
Gry | tanie domeny | wagi laboratoryjne